Koncert muzycznie według mnie przeciętny, zaskoczyła mnie za to publiczność. Pierwszy raz chyba widziałam tak świetnie bawiących się ludzi na koncercie Lao, mnóstwo osób znało teksty, a z rozmów wysłuchanych na całym mieście wywnioskowałam, że duża część uważa koncert Lao Che za najważniejszy tego wieczoru.
Bilans Jarocina wypadł bardzo niekorzystnie dla mojego zdrowia - wróciłam do domu z poparzeniem słonecznym (tak, to ja byłam na koncercie z obandażowaną ręką, wbrew podejrzeniom nie były to rany cięte poniesione w wyniku bójki ze skinami) i złamanym zębem. No cóż, rock'n'roll. Ogólnie pozytywnie
